Karta QSL SP9FIH/OA4 Karta QSL SP9FIH/OA4

Peru
z   radiostacją

  

Inspiracja

Czytanie książek podróżniczych jest moim hobby od szkoły średniej. "Motorem" wielu podejmowanych przeze mnie wypraw była literatura. Początek lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku obfitował w ciekawe tytuły dotyczące ekspedycji wysokogórskich i jachtowych. Po przeczytaniu, najpierw "W peruwiańskich Kordylierach", a po kilku latach "Marią przez Pacyfik", zaraziłem się chęcią zobaczenia Peru i wysp Pacyfiku - Markizów, Tonga, Samoa czy Kiribati.
Hotel
Hotel "Polonia" w Limie


Przygotowania

Dość łatwo skrzyknęła się gliwicka grupa zainteresowana ekspedycją do Peru w 1987r. i zdobyciem kilku pięciotysięczników. W skład grupy związanej częściowo przynależnością do SKPB "Harnasie", częściowo do AKT "Watra", a częściowo do PZK, wchodziły takie postaci jak "Belfegor", "Borek", "Kulis", "Motacz" i "Wyżełek". Z zagranicy, dzięki tajnym kontaktom ściągnięto przewodniki Lonely Planet. Mieliśmy problemy z dokładnymi mapami, ale postanowiliśmy je rozwiązać w Limie.
Plaża nad Pacyfikiem
Plaża nad Pacyfikiem,  gdzie łatwo stracić buty
Najpierw planowaliśmy popłynąć statkiem, aby przetransportować zakupiony z demobilu rosyjski samochód terenowy, jednak analiza kosztów i czasu potrzebnego na to przedsięwzięcie sprawiła, że UAZa odkupił jeden z uczestników, a polecieliśmy samolotem z 60 kg plecakami. Przez kilka miesięcy przed wyjazdem czyściliśmy i malowaliśmy gliwicki OPEC. Ponieważ każdy z nas pracował na etacie więc malarzami byliśmy popołudniami oraz w soboty i niedziele. Jak zwykle w tamtych latach problemem było zdobycie paszportów. Dzięki temu, że firmowaliśmy wyjazd jako oficjalną wyprawę PTTK udało się pokonać i tę niełatwą przeszkodę - w Polsce wciąż trwał stan wojenny!

Przelot Aeroflotem

Przelot odbył się liniami Aeroflotu - słynnymi "chicken line". Nazwę zawdzięczają zawsze serwowanym wysuszonym kurczakom. W samolocie wreszcie trochę odetchnęliśmy po męczących przygotowaniach. Wtedy nie wystarczyło mieć pieniądze - wszystkie artykuły trzeba było zdobyć lub załatwić: począwszy od konserw, których nie było w sklepach, po czekany, które były produkowane chałupniczo. Duży, ponad 300 osobowy samolot miał na pokładzie kilkunastu radzieckich dyplomatów lub "dyplomatów" i naszą wesołą piątkę. Miejsca było tyle, że co kilka godzin spaliśmy w innym kącie samolotu.
Nowoczesna architektura Limy


W ambasadzie PRL

Po przylocie zamieszkaliśmy w hotelu "Polonia", na ostatnim piętrze, tuż pod dachem, za kilka dolarów dziennie, ale bez pościeli - nic to, mieliśmy śpiwory. Zaczęła się zabawa z rozpoznaniem terenu. Mapy i informacje górskie zdobyliśmy od podobnych nam entuzjastów z klubu wysokogórskiego w Limie. Innych informacji udzielili nam pracownicy polskiej ambasady i Romuald Samsel, znany pisarz tematyki iberoamerykańskiej, który akurat przebywał na kontrakcie w Peru. Wszyscy ostrzegali przed kradzieżami. Jak się potem okazało mieli stuprocentową rację.
Plaza de Armas
Plaza de Armas w centrum Limy


Luis Calderon OA4RE

Z książki "'Marią' przez Pacyfik" dowiedziałem się o istnieniu Luisa Calderona OA4RE, który wiele pomógł znanemu żeglarzowi, Ludomirowi Mączce SP1CVO (obecnie VA3CVD). Calderon, to starszy pan około siedemdzisiątki, ale bardzo rześki i operatywny. Liceum kończył w Paryżu, medycynę w Berlinie, potem pracował w amerykańskiej misji wojskowej. Niejeden wieczór przesiedzieliśmy z nim, przy kawie, słuchając wielu opowieści, np. jak pomógł wydostać się z Jugosławii Tito, właścicielowi kopalni srebra Minera Raura. Dzięki temu zdobyliśmy zaproszenie na aklimatyzację właśnie w tej wysokogórskiej kopalni. Przypadek sprawił, że dokładnie w tym samym czasie co my do Limy zawinął polski statek "Bolesław Chrobry", na którym radiooperatorem był Aleksander SP2EWQ/mm. Przeczytawszy podczas rejsu książkę o "Marii" i Pacyfiku, Alek zapragnął również poznać Luisa OA4RE. Prawie zderzyliśmy się przed drzwiami posiadłości Luisa!
Pełne pogotowie wojskowe ma ustrzec
przed partyzantką


Licencja SP9FIH/OA4 i przygody w klubie

Dzięki wstawiennictwu Luisa moja licencja z Peru SP9FIH/OA4 została wypisana po 4 dniach, mimo tradycyjnego "maniana" i mogłem rozpocząć nadawanie w czasie wolnym od przygotowań górskich. Nie brałem radiostacji ze sobą, ponieważ nasz bagaż i tak był duży, nie miałem nawet dziennika do zapisywania łączności. Zeszyt w kratkę kupiłem w markecie, a radiostację z zestawem anten udostępnił Radio Club Peruano. Były tam nawet 2 el na 40m. Klub był dobrze wyposażony, także w zestaw wysokoprocentowych napojów w barze. Oprócz Drake TR4 posiadali też kilka sal wykłdowych, salę bankietową, bar, kilka pokoi z radiostacjami i warsztat. Naprawdę pozazdrościć!
Podczas jednej z cotygodniowych biesiad w klubie poznałem znanego DXmana OA4OS, z którego stacji pracował kiedyś Lucjan SP9VU podczas swojego pobytu w Peru. Problemem było tylko to, że zdecydowana większość tamtejszych radioamatorów nie mówi po angielsku, a mój hiszpański jest bardzo ogranczony. Z klubu zrobiłem ok 1000 QSO. Nastawiłem się na udział w CQ WW WPX, ale niestety, ktoś z klubu zwinął mi zegarek, który zapomniałem zabrać. Potem ja dostałem zakaz wstępu do klubu, abym nie mół dochodzić jego zwrotu!
Alek SP2EWQ/MM, SP9FIH i Luis OE4RE
Alek SP2EWQ/MM, SP9FIH i Luis
OE4RE na pokładzie "Chrobrego"


Aklimatyzacja w kopalni srebra - Minera Raura

Nadszedł czas wyjazdu do kopalni Raura. Pojechaliśmy przepełnionym autobusem przedsiębiorstwa TEPSA, pomalowanym w jaskrawe kolory, który wyglądał na wycofany w ostatniej chwili ze złomowiska. Po całym dniu podróży, zakurzeni i z objawami choroby wysokościowej (w jednym dniu zmiana wysokości z 100m npm na 4200m npm), zostaliśmy odebrani z przestanku autobusowego przez dwuosobową delegację wysłaną jeepem z kopalni. Niewidzialna ręka Luisa wciąż nam pomagała. Mimo naszego bólu głowy, zarząd kopalni przygotował, oprócz luksusowych jak na tamte warunki pokojów, także przyjęcie, po którym nasz bół głowy jeszcze się zwiększył. Następnego dnia rozpoczęliśmy eksplorację okolicznych szczytów dochodzących do 5 tys m npm. Po tygodniu, załadowaliśmy wory i ruszyliśmy przez altiplano do stacji kolejowej odległej od nas o około 100 km.

Kordyliera Raura i podróż koleją Malinowskiego

Eskapada po altiplano trwała kilka dni, spotykaliśmy lamy i guanako, w górze krążyły kondory, a ludzie przed nami uciekali z osiedli w góry. Prawdopodobnie brali nas za partyzantów Sendero Luminoso, którzy nie zwykli żartować. Na wysokogórskiej stacji Huancayo wsiedliśmy do pociągu zmierzającego do Limy. Pociąg jechał zazwyczaj do przodu, czasem jednak musiał jechać tyłem po przestawieniu zwrotnicy bo linia kolejowa wspinała się zakosami po zboczu o dużym nachyleniu. W końcu przedostaliśmy się przez przełęcz położoną na wysokości prawie 5000m npm. Kolej, wszystkie wiadukty i tunele zostały zaprojektowane przez naszego rodaka Bronisława Malinowskiego, profesora limańskiego uniwersytetu w końcu XIX wieku. Nic dziwnego, że w takich warunkach rozkład jazdy jest tylko orientacyjny. Miało być dziewięć godzin, a było dwanaście. Na przedmieściach Limy na nasze wagony poleciał grad kamieni - to podmiejska młodzież ćwiczyła celne oko - kto trafi pasażera dostaje piwo!


Sendero Luminoso

Partyzantka maoistyczna dawała o sobie znać prawie każdego tygodnia. Wieczorami w Limie dochodziły nas często strzały, albo wybuchy bomb, które podkładano pod koszarami lub budynkami parlamentu. Na prowincji było jeszcze gorzej. Pewne obszary górskie były całkowicie kontrolowane przez partyzantów. Moi koledzy jadąc autobusem napotkali poprzedni autobus z zastrzelonym kierowcą i obrabowanymi pasażerami. We wszystkich miasteczkach wojsko i policja kontrolowały dokumenty podróżnych, ale na Sendero nie mieli sposobu.

Wejścia na pięciotysięczniki w Kordyliera Blanca

Po krótkim przepakowaniu i odpoczynku w Limie ruszyliśmy w Kordyliera Blanka z zamiarem zdobycia kilku szczytów o wysokości ok 5500m npm. W sumie udało nam się wejść na trzy takie górki, a Belfegor solo wszedł na Toclarachu. Nasze wejścia przeprowadzaliśmy z bazy położonej głęboko w dolinie, skąd jednodniowym wypadem na lekko, można było osiągnąć pobliskie szczyty.
W ogródku polskiej ambasady


Hotel "Polonia"

Jak wspomniałem mieszkaliśmy w Limie w "Polonii" - hoteliku znanym wszystkim Polakom, którzy zawitali do stolicy Peru. Współwłaścicielem był oczywiście rodak, który pływał jako marynarz na statku i pewnego pięknego dnia nie wrócił na koję. Zamiast pływania, zaczął prowadzić warszat mechaniczny, a potem, jak w bajce ożenił się z majętną peruwianką i kupili hotel, w którym przybysz z Polski dostawał rabat i ostatnie piętro.
Radio Club Peruano
Radio Club Peruano


Artystyczne kradzieże

Dla podróżników problemem w Peru są kradzieże. Artystów w złodziejskim fachu jest wielu i w każdej chwili można być lżejszym o doczesne dobra. Opiszę kilka sprawdzonych metod. W autobusie na zakręcie kilka osób wpada na Ciebie, nie mogąc utrzymać równowagi - potem jesteś lżejszy o portfel, lub pieniądze z kieszeni. Na plaży na moment oddalasz się od butów i spodni i wracasz do hotelu w kąpielówkach, na bosaka, po roztopionym asfalcie. Na przystanku pilnujesz torby jak oka w głowie, ale podchodzi do ciebie młodzian, coś niewyranie mamroce i pokazuje na sąsiedni dom. Odwracasz wzrok na sekund dwie i jego kumpel już torbę zwinął specjalnie wykonanym hakiem. Zostawiasz bagaż w luku autobusu i ktoś go wziął za Ciebie. Naprawdę artyści!

Wyjazd do Arequipa, nad Titicaca i kanion Colca

Po wymarznięciu w śniegach wysokiej Kordyliery rozstałem się z moją ekipą i odwiedziłem białe miasto Arequipa słynące z kolonialnej atmosfery położone u stóp wulkanu El Misti, pojechałem przyjrzeć się indiańskim wioskom z trzciny na jeziorze Titicaca oraz dotarłem do kanionu Colca, którym jako pierwsi spłynęli pontonami Polacy. W Limie trzeba było zajrzeć jeszcze do muzeum złota, powłóczyć się uliczkami Miraflores, wykąpać w Pacyfiku i w końcu zdążyć na samolot, gdzie znowu kurczaki i radzieccy dyplomaci....
To co tygrysy lubią najbardziej
Nieżle wyglądają te anteny















Kopalnia srebra - Minera Raura
Kopalnia srebra - Minera Raura
Aklimatyzacja w okolicach kopalni



















Którędy dalej, Senior?
Altiplano
Treking po Altiplano















kolej Malinowskiego
Widok z okien wagonu
kolei Malinowskiego
Huaraz
Huaraz - takie peruwiańskie Zakopane




















Hotelik
Karnawał w górach















Jak w Podlesicach















Popas w drodze do obozu bazowego w dolinie Ishinca















Będziemy "łoić"















Już blisko szczyt Nevado Urus - 5495m
UFO na lodowcu















Nad nami Tocllaraju















Cały czas pod górę na Nevado Ishinca
Za nawisem lśni śliczne jeziorko
Iglesia y Claustros de la Compania
Iglesia y Claustros de la Compania
Katedra na Plaza de Armas w Arequipa
Katedra na Plaza de Armas w Arequipa















Monastyr Sta. Catalina
Monasterio de Santa Catalina
Monasterio de Santa Catalina
Monastyr Sta. Catalina
Monasterio de Santa Catalina
Monasterio de Santa Catalina
Część Santa Catalina zniszczona
przez trzęsienie ziemi
Puya Raymondi
Puya Raymondi dochodzi do 12m wysokości
Stado guanako na Altiplano
Stado guanako na Altiplano
Tarasy w okolicach Puno
Tarasy w okolicach Puno






























Canyon Colca
Kanion Colca
Na zboczach kanionu















Titicaca - 3821m
Trzcinowa łódz na Titicaca - 3821m
Trzcinowe wyspy indian Uros na Titicaca
Wyspy z trzcin indian Uros na Titicaca















Handel kwitnie wszędzie
Podobno Inkowie zmiękczali kamienie















Schody Inków
Żegnaj lamo!





















Strona główna | Nepal 9N7WE | Tonga A35WE | Markizy FO/SP9FIH | Australe i Markizy FO0WEG & FO0POM | Peru SP9FIH/OA4 | Alandy SP9FIH/OH0 | książki o giełdzie | Zawód inwestor giełdowy | książki - bestsellery | Ankieta
©  Janusz Węgrzyn  2005-2006

na początek strony