Karta QSL FO0WEG Karta QSL FO0POM

Australe, Markizy i Tahiti
z  radiostacją

       Australe i Markizy - dwie wyspy, dwa kraje DXCC

Zainspirowani maksimum aktywności słonecznej postanowiliśmy w 1999 roku wyruszyć gdzieś na Pacyfik. Najpierw miał to być 2 osobowy (SP9FIH & SQ9LR) wyjazd turystyczny, lecz po kilku rozmowach w naszym macierzystym klubie SP9PDF w Gliwicach przekształcił się w wyprawę DX-ową.
Nasza zagroda na Tubuai wraz z gospodarzem Charlesem
Nasza zagroda na Tubuai wraz z gospodarzem Charlesem
Początkowo planowaliśmy wizytę na Południowym i Północnym Cook'u, jednak gdy przeliczyliśmy rezerwy finansowe i ewentualne dotacje okazało się, że funduszy wystarczy tylko na wyspy Australskie i być może na Markizy. Oba te kraje były wyżej na listach "most wanted" niż Wyspy Cooka. Poza tym na ZK1 zapowiadało się w październiku 2000r. kilka innych wypraw.


Drugim, po finansach, problemem było takie dopasowanie terminu, aby odpowiadał obu uczestnikom, którzy mają dość napięte obowiązki w pracy.
Pacyfik wzywa!
W końcu szczęśliwie udało się wyruszyć w podróż 18 października 2000r. Wzięliśmy ze sobą IC 746, TS 570, 3 el tribander, 9 pasmowy vertical, 5 el monobander na 6 m, modem RTTY i dwa laptopy. Niestety nie udało się zorganizować wzmacniacza mocy. Obawialiśmy się zwłaszcza o transport anten, które stanowiły dość duży pakunek i przypominały spakowaną armatę, stąd na każdym lotnisku obowiązkowe pytanie celników "Czy przewozicie panowie bazookę?".


Połączenie lotnicze było niezbyt wygodne. Dlatego trasa Warszawa - Londyn - Los Angeles - Papetee zajęła nam ok. 40 godzin. Zmęczeni i niewyspani tuż przed świtem wylądowaliśmy na głównej wyspie Polinezji Francuskiej - na słynnej Tahiti.
HF9V na posterunku
W południe tego samego dnia odlecieliśmy lokalnymi liniami Air Tahiti na Tubuai w archipelagu Australi, płacąc "słony" bilet za ponad taryfowy bagaż (anteny).


Wyspa Tubuai ma ok. 5km średnicy, zamieszkuje ją 1800 osób w kilku wioskach położonych na wybrzeżu. Jeden z mieszkańców, żyjący na zupełnym luzie, wynajmował domek. Jego niefrasobliwość była tak duża, że nawet nie chciało mu się przeliczyć pieniędzy za wynajem. Bungalow wynajęty u Charles'a na dwa tygodnie był bardzo dobrze zlokalizowany . Nasze QTH znajdowało się 30 m od brzegu, nad turkusową laguną otoczoną rafą z kilkoma małymi wysepkami zwanymi "motu". Domek, w którym zamieszkaliśmy znajdował się w północnej części wyspy.
6m beam "patrzy" w kierunku Japonii
Mieliśmy więc dobre otwarcie przez Pacyfik do USA, Japonii i Europy na short path. Gorzej było z propagacją na Europę via long path ponieważ w centrum wyspy znajdują się dwa łańcuchy górskie dochodzące do 422 m npm.


Tuż po przylocie, tego samego popołudnia udało się postawić wszystkie trzy anteny i rozpoczęliśmy pracę od 6 m, gdzie już w pierwszych 2 godzinach zalogowaliśmy ponad 300 stacji JA. Tak rozpoczęła się praca z Wysp Australskich, gdzie pile-up przeplatany był długimi godzinami, w czasie których zrywaliśmy gardła wołając CQ i robiąc 6-10 QSO/godz.
Południowa sjesta. Trzeba poczekać z wymianą na lokalną walutę
Martwe godziny przypadały zazwyczaj w południe. Za to rankiem i wieczorem przebiegi dochodziły do 250 QSO/godz. Najwięcej łączności zrobiliśmy w paśmie 10 m dzięki dużej ilości plam na słońcu.


Niestety okazało się, że mało krótkofalowców słucha na pasmach. Jeśli nie jesteś dokładnie na 14 195, tylko 14 180 to tak jakby cię nie było. Jeśli nikt cię nie poda na "cluster", to jakbyś nie nadawał. Jeśli masz 100W i wołasz stacje Eu lub W na 80 m, to nikt nie zwraca uwagi na słaby sygnał. Tym niemniej z Tubuai na 80 m mieliśmy ok. 100 QSO z Japonią, USA i Australią.


W czasie gdy nikt nie chciał nas wołać, jeden z operatorów zamieniał mikrofon na rower i jechał na zakupy do najbliższego sklepiku, gdzie można było zakupić kilka konserw, jajka i pomidory. Bagietki były tylko do 9 rano.
A może by tak na ryby...
Czasem, gdy wychodziło słońce jeden z nas szedł zrobić zdjęcia lub zamoczyć się w lagunie. Na śniadanie, zazwyczaj 1,5 godziny przed świtem, piliśmy kawę, potem do godz 10 czasu lokalnego nie było czasu na jedzenie bo była dobra propagacja na EU i W. Na obiad jedliśmy bagietkę z masłem lub z konserwą, czasem ryż z jajkami i ziemniakami lub jajecznicę. Po południu lunch - bagietka z masłem, a wieczorem, na kolację pół bagietki w przerwach pile-upu z EU i JA. Generalnie przedkładaliśmy robienie łączności nad robienie posiłków.


Mniej więcej w tym samym czasie co my, na wyspach Pacyfiku było kilka innych, aktywnych wypraw krótkofalowców: K5K, ZK1YRE, A35YL/A35ZG, ZM8CW, ZK1NJC/ZK1NDK. Współzawodnictwo między nimi niekiedy powodowało spore zamieszanie.
Widok na lagunę z najwyższego punktu na Tubuai (Mt Taita 422npm)
Widok na lagunę z najwyższego punktu na Tubuai
(Mt Taita 422npm)
Dwie lub nawet trzy pracowały na tej samej częstotliwości DXowej lub splity od różnych ekspedycji zazębiały się. Z kolei w "martwych" godzinach południowych można było kilkanaście minut pogawędzić np. z K5K i dowiedzieć się, że wysiadł im jeden wzmacniacz, bądź też, że tęsknią już do dobrej restauracji lub w innej dyskusji, że przeciwwagi do verticala dobrze jest zanurzyć w Pacyfiku, a operatorów bolą siedzenia od twardych krzeseł.


Powoli przyzwyczajaliśmy się do lokalnej fauny: koguty budziły nas już o 3 w nocy, karaluchy i mrówki podkradały nam jedzenie, komary i osy dopingowały do szybszego robienia łączności, a okoliczna ludność nocą stukała w nasze okna, aby przypomnieć, że czas iść spać a nie krzyczeć "si kju".


Koniec kariery FO0WEG - opuszczamy Australe w strugach tropikalnego deszczu
Koniec kariery FO0WEG
- opuszczamy Australe w strugach tropikalnego deszczu
Po 9 dniach pracy, zalogowaniu 15 000 QSO, w tym 1000 na RTTY, gdy już zupełnie nikt nas nie chciał wołać postanowiliśmy przenieść się do innego kraju DXCC, na Markizy. Decyzja była trudna z dwóch powodów: znaczne zwiększenie kosztów oraz konieczność zwinięcia wszystkich anten i postawienia ich w nowym, zupełnie nieznanym miejscu (...a jeśli tam nie będzie miejsca na anteny...). Charles zawiózł nas na lotnisko (a właściwie pole startowe), na pace ciężarówki w strugach ciepłego tropikalnego deszczu.


Kilka godzin lotu i jesteśmy w Papetee - stolicy francuskiej Polinezji, a ponieważ do odlotu na Markizy mamy trochę czasu, postanawiamy wynająć samochód i objechać nadbrzeżną drogą Tahiti Nui oraz część Tahiti Iti. Po drodze zatrzymujemy się w ciekawych miejscach aby rozejrzeć się i zrobić zdjęcia. Szkoda, że nie mamy więcej czasu, bo kuszą dość wysokie góry (najwyższy szzczyt Mt Orohena 2241 m npm), zajmujące całe centrum obu części wyspy. Tahiti jest zbudowana jakby z dwóch, w miarę okrągłch wysp przylepionych do siebie, dlatego na mapie przypomina cyfrę "8". Nui jest większa i bardziej zaludniona, Iti to jej mniejsza siostra, nie tak duża i żyjąca bardziej leniwie.


Prosimy zapiąć pasy. Zbliżamy się do Tahiti
Prosimy zapiąć pasy. Zbliżamy się do Tahiti
Ogród botaniczny wraz z Muzeum Gauguin'a są warte odwiedzin, pomimo, że większość oryginałów dzieł słynnego twórcy znajduje się w innych galeriach. W ogrodach Muzeum stoją trzy kamienne "tiki" przywiezione tu w latach trzydziestych z Raivavae w archipelagu Australi - największy z nich waży 2110 kg. Kilka odrestaurowanych kamiennych "marae" przyciąga, oprócz nielicznych turystów, tysiące zgłodniałych muszek "nono", podobnych do syberyjskich meszek, znacznie dotkliwszych od komarów. Chaty Polinezyjczyków w dawnym stylu, ze ścianami i dachem wykonanymi z liści pandanusa są typowe dla wysp Pacyfiku i dobrze dostosowane do upalnego i wilgotnego klimatu.


Skansen: dawna chata Polinezyjczyków
Skansen: dawna chata Polinezyjczyków
Zaglądamy do kilku sporych wodospadów i zatrzymujemy się przy tzw. "blowhole", gdzie woda z Pacyfiku wpychana pod dużym ciśnieniem w skalne szczeliny tryska gejzerem na kilkanaście metrów. Polną drogą, na której leżą duże głazy, wjeżdżamy dzięki umiejętnościom Rafała, na wysokość kilkuset metrów ponad ocean i oglądamy egzotyczną panoramę gór porośniętych palmami w niższych partiach, a skalistych bliżej szczytów. Cała trasa wokół Tahiti Nui liczy ponad 120 km, jednak podróż nie jest nudna, bo za każdym zakrętem napotykamy na fascynujące widoki, dobrze oznakowane atrakcje turystyczne, róznego rodzaju restauracje i stoiska, gdzie można ugasić pragnienie świeżym sokiem kokosowym. Późnym wieczorem, gdy słońce już dawno zaszło za Matavai Bay, gdzie zazwyczaj stawiali na kotwicy swoje żaglowce Wallis, Bougainville, Cook i Bligh, docieramy do naszego pensjonatu.


Za palmami kolejna atrakcja: wodospad
Skoro świt stawiamy się na lotnisku Faaa, wsiadamy na pokład małego ATR, który zabiera nas na Nuku Hiva, prawie na równiku i wówczas okazuje się, że w południe upał zwala z nóg, koguty mogą być jeszcze głośniejsze, komary jeszcze dokuczliwsze, karaluchy - większe, a ludność wyspy na widok anten, wita nas znanym zwrotem CQ DX przyswojonym dzięki kilku poprzednim ekspedycjom.



Ogród Botaniczny w pobliżu Muzeum Gauguin'a
Ogród Botaniczny w pobliżu Muzeum Gauguin'a
Nuku Hiva, największa wyspa w archipelagu Markizów jest bardzo urozmaicona pod względem geograficznym. Nieregularna linia brzegowa, na którą składa się wiele zatok, cypli i przylądków jest dobrze widoczna z podchodzącego do lądowania samolotu. Górzyste wnętrze wyspy oraz brak dróg o utwardzonej nawierzchni spowodowały, że najczęściej używanym pojazdem jest samochód terenowy z napędem na cztery koła. Głębokie wąwozy często są wypełnione rzekami, spadającymi z progów skalnych w postaci malowniczych wodospadów. Na północy Nuku Hivy deszcz i wiatr wykształciły imponujące bazaltowe iglice.


Podróż na Markizy rozpoczęła się niefortunnie. Mieliśmy transiwery, laptopy, bagaż osobisty lecz anteny niestety zaginęły. W następstwie długich wyjaśnień otrzymaliśmy zapewnienie, że pojawią się następnego dnia. Otrzymaliśmy je po następnym dniu oczekiwania, a kilka tysięcy łączności nie zostało zrobione.
Odrestaurowane marae
Odrestaurowane marae



Aby zupełnie nie zmarnować czasu, zwiedziliśmy największą wieś na wyspie, liczące ok. 1000 osób Taiohae położone nad piękną zatoką o tej samej nazwie, otoczone wysokimi skalistymi górami. Po dość długich poszukiwaniach odpowiedniego miejsca dla naszych trzech anten, wybraliśmy mały bungalow z dużym ogrodem pełnym krzewów tiare (których białe kwiaty nosi się zatknięte za ucho, bądź jako wieniec na szyi), grejpfrutów i bananów, gdzie udało się zasadzić jeszcze nasze anteny. QTH na Markizach leżało niestety na południu wyspy, co za tym idzie wszystkie najważniejsze kierunki DX-owe były zasłonięte górami, pionowo wznoszącymi się tuż za wsią.
Tiki jest zdecydowanie mocniej zbudowany
Tiki jest zdecydowanie mocniej zbudowany



Podczas naszej kilkudniowej nieobecności w eterze spowodowanej zmianą QTH z OC-152 na OC-27 oraz oczekiwaniem na zagubiony bagaż warunki propagacyjne zdecydowanie pogorszyły się. Pojawiły się silne zaburzenia geomagnetyczne i w dniach 6 i 7 listopada indeks A wynosił odpowiednio 42 i 39. Bardzo dobre otwarcia były tylko na Północną i południową Amerykę. Upał dawał się we znaki, bagietki znudziły się, a z Europy robiły nas tylko "big guns". "Małe pistolety" tylko słuchały jak niektórzy rozmawiają z duchami, a w "packet cluster" ukazywały się komunikaty, że na 295 lub 195 jest tylko "nil in Eu". Po niecałych 5 dniach zakończyliśmy drugą część wyprawy mając w logu 5 300 QSO z Markizów. Niestety bardzo mało Europy, a na 6m tylko 2 stacje LU i jedną ZD9.


Rafał i "Le truck" czyli autobusik
Jeszcze pół dnia składania anten w ciepłej ulewie, pakowanie bagażu i jedziemy na lotnisko, na drugi koniec wyspy, ponownie przekraczając dżipem góry sięgające 1250 m. Grząski i wąski trakt wije się zakosami po dotkniętych erozją zboczach dawno wygasłych wulkanów, wznosząc się na 1000 m npm według wysokościomierza zabudowanego w terenówce Wranglers.


Podczas jazdy na gorąco podsumowaliśmy naszą aktywność z Markizów. Wiemy co zrobić lepiej: inne QTH, wzmacniacz i trochę inna pora wyjazdu. Oby zdrowie i sponsorzy pozwolili nam jeszcze kiedyś zrobić 30000 QSO z Markizów. Mamy nadzieję, że nasze doświadczenia z obu lokalizacji zaprocentują lepszą wyprawą w przyszłości.


Zdjęcia pochodzą zarówno z ręki Janusza, jak i Rafała.


     73 !     Ralf    FO0POM/SQ9LR        Jan   FO0WEG/SP9FIH


Kierunek Markizy
Kierunek Markizy
Daleko w dole nasze nowe QTH na Nuku Hiva
Daleko w dole nasze nowe QTH na Nuku Hiva














To nie Nepal, ani Meksyk!<BR>Na Nuku Hiva góry są wszędzie
To nie Nepal, ani Meksyk!
Na Nuku Hiva góry są wszędzie
Uwagi od kilku polskich krótkofalowców na kartach QSL:


"Dziękuję za nowy kraj #332. Zostały tylko: P5 i XF4"
   SP2BMX

"Dziękuję za krótkie, miłe QSO na RTTY. Jest to nowy kraj na RTTY #292. Pozdrawiam serdecznie vy 73"
   SP3BGD

"Witam, sorry za tak późne wysłanie QSL. Mam nadzieję, że jeszcze trochę ich masz. Dziękuję za nowy kraj - zostanie mi jeszcze 6 do zrobienia. 73!"
   SP3DOI

"Dziękuję za nowe DXCC na RTTY"
   SP4TKK

"Zrobiliście 1-szą prawdziwą polską ekspedycję DX-ową, i to jaką! Gratuluję! Żebyście mieli trochę więcej mocy to by było super. Z Markizów za słabo Was odbierałem na moim cudzie techniki, żeby wołać kiedy SP2FAX pilotował. Mam tylko Kontura 116 + PA 200W + 2 el delta z Radomia. Życzę kolejnych udanych ekspedycji. Pozdrawiam i do usłyszenia z nie mniej atrakcyjnego zakątka świata"
Tiki spogląda w stronę swoich kolegów na Wyspie Wielkanocnej
Tiki spogląda w stronę swoich kolegów na Wyspie Wielkanocnej

   SP4TVO

"Janusz! Gratuluję serdecznie udanej i dobrze zorganizowanej wyprawy. Daliście dobry przykład, że można bez rozgłosu i gadania zrobić coś pożytecznego. 73!"
   SP6CDK

"Dowołałem się na verticalu R-7 od Waldka SP7GXP 100 watami z TS-850. Dzięki za łączność i nowy kraj na SSB/20m. Polowałem też na Marquesas, ale słyszałem słabiej, a poza tym operatorska sztuka stacji z EU jest na tragicznym poziomie. Sami nie zrobią i innym nie dadzą! 73!"
   SP6CDP

"Dzięki za QSO! Kolejnych takich wyjazdów!"
   SP9TCE

"Serdecznie dziękuję za wspaniałą wyprawę i umożliwienie mi zrobienia nowego kraju. Szkoda tylko, że nie doszło do łączności z Markizów! Pozdrawiam"
   SQ8BGJ

Rafał operuje. No nie!....znowu ten FIH robi QRM!
Rafał operuje. No nie!....znowu ten FIH robi QRM!
Czy z tej anteny cokolwiek dociera za góry ?














Fragment wioski dla
Fragment wioski dla "popaa"
Lokalny twórca














W Polsce późna jesień, a tu drzewa kwitną
Nie tylko DXy umiemy łowić!
Nie tylko DXy umiemy łowić!
Misternie rzeżbione fragmenty
Misternie rzeżbione fragmenty "fare"
Nuku Hiva i FO0POM pozostają wspomnieniem
Nuku Hiva i FO0POM pozostają wspomnieniem
Wracając na Tahiti przelatujemy nad atolem Rangiroa
Wracając na Tahiti przelatujemy nad atolem Rangiroa
















Strona główna | Nepal 9N7WE | Tonga A35WE | Markizy FO/SP9FIH | Australe i Markizy FO0WEG & FO0POM | Peru SP9FIH/OA4 | Alandy SP9FIH/OH0 | Ankieta
©  Janusz Węgrzyn  2005-2006
na początek strony